Pierwszy raz takie rzeczy, pierwszy raz taki origin.
No i zacznijmy od odczarowania, bynajmniej nie rozczarowania – po prostu, jak już wierzyć w magię, to w taką, która wydarza się naprawdę. Kawy z Panamy zawsze kojarzyły mi się z obrzydliwie drogimi lotami niedostępnymi dla zwykłych śmiertelników. Zawody, mistrzostwa, pokazy, degustacje owszem, ale żeby tak kupić sobie całą pakę i poeksperymentować to już nie bardzo. Jednak kto szuka, nie błądzi, a czasami nawet znajduje to, czego chce, więc i my znaleźliśmy fajny, uczciwie wyceniony lot i bingo!
Słodka, mięsista kawa, czysta w smaku, mimo że wiśnie fermentowały bez dostępu powietrza przez 72 godziny. Czasami przy tych obróbkach to fermentacja gra pierwsze skrzypce w smaku, a tutaj tak się nie stało. Jest gęsto, słodko, po prostu kawowo.
W całej tej historii jest jeden mały szkopuł – dostępny był tylko JEDEN worek, za mało, żeby obdzielić wszystkich. Właśnie dlatego zdecydowaliśmy, że kawa trafi tylko do Subskrybentów – świeża dostawa HAYBowych nowości już u Ciebie!
To po raz pierwszy, na pewno nie ostatni!