Nie mogliśmy się oprzeć.
Może Wam się wydawać, że żonglujemy kawami z Mahembe niczym sztukmistrz w cyrku piłkami wysoko nad głową. Trochę tak jest, bo rozmawiając z Justinem – właścicielem stacji Mahembe i Murundo – ciężko oprzeć się jego urokowi i zajawce. Następnie, próbując jego kawy przed rezerwacją, jeszcze trudniej wcisnąć hamulec i nie zamówić wszystkich lotów. Przed Wami Red Bourbon (klasyka, jeżeli chodzi o odmianę botaniczną w Rwandzie) w obróbce Anaerobic Natural. Zaraz po zbiorze całe wiśnie fermentowały bez dostępu powietrza przez 72 godziny, potem zostały przeniesione na podwyższone łóżka. Tam schły przez tydzień, a następnie zostały „rozebrane” z resztek owocu tak, aby do finalnego suszenia w pełnym rwandyjskim słońcu trafiły już tylko pestki. Efekt? No cudowny. Słodka i soczysta kawa. Gęsta, przypomina mi czarną porzeczkę – ale tę słodką – i dojrzałe czereśnie.